bo w końcu trzeba coś robić, co się opłaca.
A poza tym do tego udawania zachęca akurat Witold Gombrowicz, gdy pisze:
"Duch rodzi się z imitacji ducha i pisarz musi udawać pisarza, aby w końcu zostać pisarzem".
Najpierw miałam udawać premiera, ale się rozmyśliłam.
Tłok w tej branży bardzo mnie zniechęcił, choć na ogół nie zniechęcam się szybko.
Pomyślałam sobie,że powinnam zacząć nieco skromniej.
Najbardziej opłaca się sprzedawanie iluzje, to fakt, ale co ja wiem o iluzjach.Tylko tyle,że im ulegałam, ale oto postanowiłam właśnie nie ulegać, albo ulegać mniej.
Zrezygnowałam z najlepszych kąsków, bo napatrzyłam się na premierów i na biskupów.
Są oni w dobrej formie, gdy się nam ukazują, ale nigdy nie wiadomo co robią, gdy są w złej formie.W sprawie złej formy onych władców mam swoje skromne zdanie.Może ono nawet nie jest takie skromne, skoro wczoraj okazało się być podobne do zdania króla Anglii z XIII wieku.Król uważał ,że w Szkocji jest za dużo Szkotów.Uważam podobnie, bo w Polsce jest za dużo premierów i za dużo biskupów.
Dlatego żadnego premiera już udawać nie będę, a tym bardziej biskupa.
Zostaje mi pisarz, więc biorę pisarza.
Zatem otwieram punkt usługowy z szyldem:
"POSZERZAM,DOŁADOWUJĘ WYOBRAŻNIĘ
w godzinach 9-21
Nie budzić, bo dobrze śpię z Czarnym i z nadzieją,że Witold Gombrowicz ma rację. Czyli zostanę pisarką.
Trochę mnie martwi,że Polacy budzą premierów i biskupów , więc spokojnego życia nie spodziewam się, bo przez pomyłkę mogą też mnie obudzić, skoro udaję.Tym bardziej podoba mi się udawanie , bo sprowadza niespodzianki.No i w końcu po wielkiej posusze-należę do większości.To spory komfort tak należeć do większości i udawać,że się coś robi.
O wybitniejszych sukcesach w udawaniu będę Państwa obszernie informować po to, by uzyskać wotum zaufania dla dalszego udawania.Udawać będę jednak tylko do wiosny.Dłużej nie dam rady, bo udawanie jest bardziej męczące niż sama praca.
Witaj Dobrochno!
OdpowiedzUsuńMam swoje lata i już się nie trudzę,
Żadnych biskupów, premierów nie budzę,
Nie jestem aż taki zakręcony,
Aby budzić od nowa demony.
A, że lecą mi lata,
Wolę fuchę literata.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
A dlaczego masz udawać, po prostu bądź pisarką. Wszak pióro jest Ci posłuszne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo właśnie :)
UsuńKochani, możecie się śmiać do woli z mojej historii z pisaniem albo nie, bo dla mnie na przykład wcale ona - ta długa historia niepisania- śmieszna nie jest.Historia polega na tym,że gdy tylko zabieram się do rzeczy- natychmiast pojawia się przyczyn sto albo tylko jedna i stoi pisaniu w poprzek.Jak jakaś kłoda pod nogi rzucona albo urok.Ela próbowała odczarować rzecz i siadła do komputera: Nie ruszę się, dopóki nie napiszemy, co zamierzyłyśmy.I co? I jest w szpitalu.Nikt nie wie, co jest mojej przyjaciółce, ale ja wiem.Po prostu i zwyczajnie potrzebujemy dobrej wiedżmy, co by odczarowała albo zaczarowała. Wszystko jeno.Serdeczności.
OdpowiedzUsuńChyba nam jednak wszystko jedno nie jest,bo Ela już jutro wraca ze szpitala i ...Odpukać w niemalowane drewno.Naszą niedolę i dzielność dostrzegł ktoś zupełnie wyjątkowy i dlatego podnosimy się pomalutku i powolutku.A o tym,że razem... to już nie napiszę.Jeśli napiszę, to zupełnie o czymś innym.
OdpowiedzUsuńTy,Dobrochno,przestań mi tu rozrabiać.Do roboty!:-))))))Kuba
OdpowiedzUsuńAle,pomijając to wszystko,to wiesz,że Cię kocham,Dobrochno jak nie wiem co.Wiesz?Kuba
OdpowiedzUsuńKuba, to z wzajemnością.A wiesz,że się wzruszyłam...
OdpowiedzUsuńDo roboty, Kuba już zakasałyśmy ręce , wyczuwając czas " dla siebie", co by robić to, co lubimy.A lubimy patrzeć sobie w oczy, gadać, pisać i czasem posmakować pigwówkę, którą produkujemy.Serdeczności.
Dobrochno,jesteś rozkoszna we wszystkim,co robisz.I ta pigwówka...KUBA
UsuńJak kolega po piórze, czuję się zachwycony Twym towarzystwem, Dobrochno! I jeszcze przestroga Stephena Kinga:
OdpowiedzUsuń"Złe pisarstwo to coś więcej niż sprawa gównianej składni czy błędnej obserwacji; złe pisarstwo powstaje zwykle z upartej odmowy opowiedzenia o tym, co ludzie tak naprawdę robią - dopuszczenia do myśli faktu, że, powiedzmy, czasami mordercy przeprowadzają staruszki przez ulicę".
uściski, powiedzmy, czułe
Dziękuję, Andrzeju.To b.b. ważna uwaga,a najgorsze jest właśnie to,że
OdpowiedzUsuńodmowa opowiadania o tym, co ludzie naprawdę robią jest uparta.jak osioł.Serdeczności.
Dobrochno droga,składam swój wniosek o przyjęcie mnie na Twój kurs doładowania wyobraźni:)Nie wiem,czy spełniam odpowiednie warunki.Udawać trochę umiem,ale zaraz się wysypuję,bo kłamać nie potrafię wcale,zaraz czerwienią mi się uszy.
OdpowiedzUsuńTwój projekt popieram,bo pióro Twoje trafia do ludu,więc pisz i pisarzem zostań.
Pozdrawiam serdecznie.
Ewo, coś mi mówi,że między nami fajna chemia wytwarza się.I już ją sobie próbuję jakoś oswoić, a na realia przetworzyć. Przede wszystkim bardzo CI dziękuję.Twoje słowa bardzo dużo mogą, a we mnie tak zadziałały,że poczułam swoją moc do tego samego co TY, czyli do tworzenia.Z jakiegoś ważnego powodu zamyślam o spotkaniu nad morzem...Serdeczności.
OdpowiedzUsuńhttp://books-dreams.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie...
^^
pozdrawiam
Justyno, poczytałam, ale nie za bardzo wiem czy piszesz o swojej nowej książce czy może...No, może to jakoś rozbiorę.Serdeczności.
Usuńno lepiej już udawać pisarkę niż premiera, masz rację ;))
OdpowiedzUsuńCieniu, jak wiesz bardzo chciałam udawać, ale wyszło mi na to,że to raczej nie ma sensu.I dobrze, bo od teraz nie będę już miała pokusy, by zachowywać się jak ktoś, kim nie jestem.To pierwszy stopień do piekła, czyli uzależnienia.Być sobą nabiera nowego smaku...Serdeczności.
UsuńDłużej nie dam rady, bo udawanie jest bardziej męczące niż sama praca.
OdpowiedzUsuńświęte słowa, pozdrawiam serdecznie
Masz rację Czardasz,udawanie jest bardzo męczące .Dlatego nie za bardzo rozumiem dlaczego tak masowo i ochoczo ludziska udają...Serdeczności.
OdpowiedzUsuńDobrusiu i jak Twoje udawanie?
OdpowiedzUsuńZmęczyłaś się już, bo jakoś efektów udawania bycia pisarzem nie widzę??
Może sama myśl o ciągłym przymusie udawania już Ciebie wykończyła....;)psychicznie oczywiście...
Serdeczności posyłam :)
Acha a nie, bo oto co musiałam napisać, aby udowodnić, że ja nie jestem tym kim oni myślą, że jestem...:
aglosit 8c
a teraz na pewno będzie coś jeszcze gorszego...
Dobrusiu może wyłączysz tą weryfikację? Czy to tak z premedytacją...przymusowo doładowujesz i poszerzasz wyobraźnię, jak rozgryźć ten kod...;DD
Jemo, udawanie podoba mi się średnio, więc kończę z udawaniem.Bardzo mnie ono zmęczyło i chyba nawet w jakiś sposób wyprostowało, czyli wymusiło zmiany konieczne.W pisaniu właśnie .Zamyślam, by fragmenciki pracy zaprezentować na blogu.Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWiększość ludzi teraz udaje, albo gra kogoś innego. Nie rób tego, pisz co Ci dyktuje serduszko> Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńLoteczko, otóż ja też udawałam.Długo i wytrwale i z tym udawaniem dobrze mi szło, bo zwykle łatwo wymyślałam sobie przeszkodę, by nie pisać.Każda była dobra, a teraz z tym kończę właśnie.Po prostu i zwyczajnie piszę sobie i czuję się z tym znakomicie.Tym bardziej,że owo pisanie odpowiada na ważne pytania z projektu "Sto dni".Gdy tylko będę gotowa opublikuję na blogu jakieś fragmenty...Serdeczności.
OdpowiedzUsuńiluizje???? piekna rzecz tylko wolalabym z nich sie jednak nie budzic, udawanie hmmm chyba czasami jest pozytywne to zalezy co sie udaje albo kogo ;)nie wiem czy jesli przestalibysmy w ogole udawac czy bylibysmy w stanie sami siebie zniesc ;)teraz ksiazke moze napisac kazdy, pzynajmniej tu w niemczech,bo tak ostatnio jakos dziwnie doszlam do takiego wniosku, nie koniecznie udajac pisaza ale udajac ze sie ma cos do powiedzenia
OdpowiedzUsuńLO,z iluzjami żegnam się bez żalu i bezpowrotnie, ale insza sprawa jest z udawaniem, bo weszło mi w krwiobieg i funkcjonuje bez pytania o zgodę.Dlatego właśnie piszę.Piszę o niczym i wcale nie zamierzam pisać o czymś.Nie muszę więc przynajmniej udawać,że mam coś do powiedzenia, bo nie mam.Wszystko, co mam to chęć dzielenia się ważnymi pytaniami, które sobie zadaję i tyle.Jest jeszcze coś takiego, co motywuje do składania zdań.I to coś właśnie wyraziłaś, LO.Z tego czegoś płynie radość i chęć zgłębiania nawet takich rzeczy jak patriarchalny system łupów-oś moich zainteresowań niczym.Serdeczności.
OdpowiedzUsuńNo i jak tam z tym udawaniem? A może już udawaniem nie jest? ;>
OdpowiedzUsuńWidzę, że lubisz Czubaszkową - czytałaś książkę jej i Andrusa? Świetna :)
Pozdrawiam ciepło :)
Alucha, Czubaszkową kocham/lubię/szanuję na żywo i w czytaniu.
OdpowiedzUsuńNa żywo występowała w Klubie przez godzinę i pół i nie mogłam się pozbierać ze śmiechu.Ani wyjść ani przyjść nie można było, bo tłumy.A potem było najważniejsze-kontakt osobisty i osobista dedykacja.
A z udawaniem jakoś mi nie idzie wcale.Po prostu i zwyczajnie piszę sobie i tyle.Serdeczności.
Nawet nie wiesz jak mi się podoba taka odpowiedź :D
UsuńWkurzają mnie niedawne krytyki i nagła zmiana sympatii na antypatię po tym jak wypowiedziała się o aborcji.
Niech pierwszy rzuci kamieniem... No :)
No, czyli nie musisz nawet udawać! :D
Uściski
Witaj :) Trafiłaś do mnie "w całkiem starego posta" i mile mnie tym zaskoczyłaś. Ciekawie piszesz, chociaż udajesz;)Zostaję więc i poczytam sobie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń